Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Lifestylowy blog modowy


Moi drodzy,
jako przerywnik moich jakby nie było mało radosnych i  niezbyt pozytywnych historii miłosnych, postanowiłam podzielić się z Wami szczyptą swojego poczucia humoru. Osoby chorujące na depresję też je posiadają, wbrew powszechnie panującej opinii.
Wczoraj, przeglądając reklamujące się na facebooku blogerki, stwierdziłam, że mój blog jest niemodny, a poruszane na nim problemy zupełnie nie na czasie. Natchnięta jednym z nagłówków o dumnie brzmiącej nazwie "Moda na brokatowe pachy"- tak.... poważnie...... - postanowiłam spróbować swoich sił w prowadzeniu bloga modowego.

Hejka, mam na imię Asentrafashion. Należę do zacnego grona antydepresantów, które posiadają swój własny niepowtarzalny styl. Pragnę Wam dziś przedstawić, kilka moich stylizacji, bez których świat nie byłby tym czym jest. Właściwie to nie wiem, co ja pierdolę, ale nieważne.... Każdemu (o czym by nie pisał, może być nawet morderca albo gwałciciel) odpowiem komciem i obserwacją. Proszę Was muszę dobić do końca roku do miliona!!! Piszcie cokolwiek, nawet po chińsku - będę lajkować!!!!.
Mam konta wszędzie: na instagramie, twitterze, facebooku, własny kanał na youtubie, jak coś nowego powstanie - to tam też. Prowadzę dwa inne blogi, V-loga, Snapchata....Można mnie kupić w każdej dobrej aptece, najlepiej na rogu u Pana Zdzisia. Poniżej Pan Zdziś - tak on też mnie zażywa!!!


Jeśli mnie połkniesz przeniosę Cię w krainę szczęśliwości.
Jak nie zadziała grożą Ci tylko: nudności, biegunka, luźne stolce, jadłowstręt, niestrawność, drżenie, pobudzenie, ból i zawroty głowy, nadmierne pocenie, suchość błon śluzowych jamy ustnej, zaburzenia czynności seksualnych, zamroczenie, bezsenność, nadmierna senność, osłabienie łaknienia i zmniejszenie masy ciała, wymioty, bóle brzucha, drgawki, zaburzenia ruchu (objawy pozapiramidowe, zaburzenia chodu), reakcje nadwrażliwości (zaburzenia oddychania lub duszność, obrzęk powiek, twarzy lub warg, pokrzywka, świąd), zaburzenia cyklu miesiączkowego, mlekotok, ginekomastia, wysypka skórna (wycinek z autentycznej ulotki;)). Pamiętaj, nigdy nie czytaj skutków ubocznych na ulotce....Przeczytałeś? Masz pecha, będziesz miał większość objawów powyżej a zacznie się od sraczki.....
Dobra oto moje stylizacje:


TO JA W ŚWIĄTECZNYM SZALU I PRZYBRANIU GŁOWY OD PRZODU

TO JA W ŚWIĄTECZNYM SZALU I PRZYBRANIU GŁOWY Z PROFILU

TO JA W ŚWIĄTECZNYM SZALU I PRZYBRANIU GŁOWY Z DRUGIEGO PROFILU
NIE WIDZISZ WIĘKSZEJ RÓŻNICY???
- PEWNIE MASZ ŚLEPOTĘ - TAK, PEWNIE PO ZAŻYCIU....

TAK - A TO MOJA DUPA  -
ZWRÓĆ KONIECZNIE UWAGĘ NA ŚWIĄTECZNY SZAL I PRZYBRANIE GŁOWY

Jak myślicie nadaję się do prowadzenia modowego bloga? Co tam głód, choroby, nieszczęscia i wojny jak zawsze możemy poczytać o nowych stylizacjach i BROKATOWYCH PACHACH......

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Usunąć bloga? Nie!

Witajcie,
ten post stanowi krótki, acz treściwy przerywnik zapowiedzianych przeze mnie historii miłosnych.
Chwilowo liczba wejść na mojego bloga zmalała i zmartwiło mnie to. Zaczęłam się zastanawiać, co może być tego przyczyną i jak zwykle w myślach krytykować samą siebie.

"No tak, nie powinnam umieszczać tak osobistego wpisu jak ten o zielonookim. Siara tak się obnażać przed obcymi ludźmi. Pewnie ludzi przestało interesować co piszę. Tak, na pewno. Post był przydługi. Założę się, że moja psychoterapeutka uważa, że przesadzam ze szczerością i odbiegam od założeń umieszczania pozytywnych wpisów i dodawania otuchy innym nieszczęśliwcom. Założę się, że w jej oczach moje wpisy są kwintesencją obciachu. Może by tak skasować ten wpis, albo nie! Może by tak całego bloga skasować, bo w ogóle nie jest profesjonalny i NA PEWNO mało kogo interesuje!!! I tak dalej i tak dalej i tak dalej.....".

Czytałam dziś, kilka innych blogów i fakt - są profesjonalne, całkiem mądrze napisane. Wiele w nich rad jak walczyć z depresją i negatywnym myśleniem. Jednak mam wrażenie, że osoby, które piszą te porady i mądre rzeczy nigdy nie chorowały na depresję, a wiedzę czerpią z różnych mądrych książek psychologicznych. Te blogi są podobne do siebie. Chętniej przeczytałabym jakieś zapiski o czyjejś walce z chorobą. Coś osobistego, życiowego. Czyjeś zwierzenia, im osobistsze tym lepsze!

I wiecie co? Mój blog taki właśnie jest. To jego zaleta, coś co go wyróżnia. Dlaczego mam jak zwykle słuchać wewnętrznego krytyka? Po co mam naśladować innych? Tylko po to, żeby mieć więcej wejść? Zależy mi na tym, żeby ktoś mnie czytał, ale lepsze jest kilka osób, które obchodzi umieszczana przeze mnie treść, niż jakże popularne ostatnio i przerażające wręcz obs/obs, kom/kom. 

I wiecie co? Cieszę się, że u mnie można poczytać o całowaniu "na języczki" i posłuchać bardzo popularnego w czasach mojej młodości, jakże obciachowego The Kelly Family. Nie bądźmy tacy jak wszyscy. Bądźmy po prostu sobą.......

czwartek, 16 lipca 2015

Początek

Witam Was,
dziś jest dzień w którym WRESZCIE wzięłam się za pisanie tego bloga. Przychodzi mi to z trudnością i czuję lekkie zdenerwowanie. Uczucie to towarzyszy mi bardzo często z winy choroby, na którą leczę się od lat. Zawsze, kiedy przychodzi mi zrobić coś nowego, towarzyszy mi niepewność ,co utrudnia mi życie. 

Od pewnego czasu postanowiłam zmienić swoją marną egzystencję i ten blog stanowi część tej zmiany. Jest dla mnie bardzo ważne, aby kogoś zainteresowała moja historia, a internet, póki co, to jedyna ku temu droga. Bardzo brakuje mi zainteresowania ze strony innych ludzi i pewnie jak wiele osób chorujących na depresję czuję się poprostu bardzo samotna. Niezależnie od tego kim jesteśmy każdy z nas jest "istotą społeczną". Możemy być bardziej lub mniej towarzyscy, bardziej lub mniej przebojowi, jednak większości z nas potrzebny jest drugi człowiek. 

W moim życiu mimo że nie jestem całkiem sama - mieszkam z matką - nie ma kogoś, kto w moim odczuciu byłby mną zainteresowany. Kiedy mówię o swojej chorobie, o tym jak się czuję i co mi dolega, zarówno moja matka jak i były chłopak szybko zmieniają temat. To straszne, że po 8 latach walki z chorobą, twoi bliscy nawet nie potrafią jej zrozumieć. Wiele razy mówiłam wprost jak się czuję, że zwyczajnie "mam doła", zero energii, boję się wyjść z domu albo nawet wstać z łóżka, jest mi duszno i serce mi wali albo mam ochotę coś rozwalić, zniszczyć. Zazwyczaj matka patrzy na mnie wtedy, jak na totalnego dziwaka i szybko każe łykać leki uspokajające, zamiast ze mną o tym pogadać. Były chłopak natomiast, zmywa się z mojego życia i czeka, aż będę w lepszym stanie psychicznym, gdyż spędzanie wolnego czasu z chodzącym zombie mu nie odpowiada i psuje jego, wiecznie wg mnie sztuczny,świetny nastrój. Jedyna koleżanka jaką mam, również przez jakiś czas się nie odzywa. Widok mnie zapłakanej i histeryzującej zwyczajnie ją odstrasza. To święta prawda, że ktoś kto nie miał nigdy depresji jej nie zrozumie, jednak bardzo ważne jest wsparcie bliskich, którego w moim przypadku często po prostu nie ma albo jeśli chodzi o matkę choroba zwyczajnie przeszkadza mi je dostrzec (w przypadku byłego obiektywnie rzecz biorąc wsparcia brak). 

Chciałabym poprzez pisanie tego bloga po prostu poczuć, że nie jestem SAMA i pokazać innym, że oni ze swoim problemem, bo zapewne będą tu zaglądać osoby z depresją, również nie są sami. Będę starała się umieszczać pozytywne wpisy, fragmenty książek, które mi pomagają i uczą mnie pozytywnego myślenia. Nie chcę żeby było to miejsce, gdzie będę tylko wyrzygiwać swoje problemy, choć pewnie i takie wpisy się zdarzą. To ma być miejsce, które komuś pomoże oraz kogoś zainteresuje, nauczy czegoś. Oczywiście może się zdarzyć, że porzucę tego bloga, bo zabraknie mi wytrwałości, a często mam słomiany zapał. Mam jednak nadzieję, że się uda, a przynajmniej SPRÓBUJĘ. 

To ważne, żeby próbować różnych rzeczy. Kto tego nie robi, nie rozwija się i stoi w miejscu. Ostatnie stwierdzenie pada z ust do niedawna kompletnej pesymistki, więc jednak da się zmienić myślenie, czego życzę każdemu, kto choruje na depresję bądź jest po prostu nieszczęśliwy w życiu. Na koniec jedna z moich ulubionych piosenek. Z dedykacją dla tych, którzy o siebie walczą i chcą żyć bez względu na chorobę i inne przeciwności losu :)

pozdrawiam Was ciepło,